3 posts tagged “praca w islandii”
Całkowite koszty zatrudnienia w Polsce wzrosły w III kwartale 2007 roku o 11,9% w porównaniu do ubiegłego roku. W gospodarkach 27 krajów Unii Europejskiej (UE) zwiększyły się one o 3,7% r/r, podał unijny urząd statystyczny Eurostat w czwartek.
W strefie euro wzrost ten wyniósł w tym czasie 2,5%. Wśród krajów, które odnotowały najmniejszy wzrost zatrudnienia w III kw., znalazły się Niemcy (0,9%) i Finlandia (1,9%).
Najbardziej koszty zatrudnienia wzrosły na Litwie (30,0%), w Rumunii (23,2%) i w Estonii (20,6%).
Islandia - “polska wyspa”
Święci Mikołajowie pracują na pełnych obrotach już od dwóch miesięcy, bo profesjonalne mikołajowanie to dziś wielka operacja logistyczna
Z wejściem przez komin może być kłopot, ale sam dach nie stanowi problemu – krzepki 50‑latek Bogdan Oleszkiewicz, dekarz i właściciel firmy budowlanej, chodzenie po dachach ćwiczy- od ponad 20 lat. Mikołajem jest zaledwie od pięciu. Zaczynał,- jak większość osób w tym fachu – od zagadnięcia przez znajomych. Ci prowadzili akurat firmę organizującą imprezy dla dzieci.
– Przepadłem z kretesem. Radość z bycia Mikołajem daje taki „pałer”, że człowiek się uzależnia. Przez cały grudzień chodzę upojony tą euforią – zachwyca się Bogdan. Na początku głos mu się trząsł, ale po latach wkraczanie na wigilię z tubalnym „ho‑ho!” weszło mu w krew.
Rok temu Bogdan przeniósł się do firmy założonej przez córkę, studentkę pedagogiki. – Jest wzorowym Mikołajem – chwali ojca 23‑letnia Edyta Kojder, szefowa organizującego imprezy dla dzieci Centrum Małego Człowieka. Ostatnio w mikołajowanie Bogdan wciągnął także syna licealistę oraz swojego zięcia Pawła, męża Edyty. Niestety, wszyscy szczupli, ale brak brzucha nadrabiają puchowymi kurtkami lub sztucznymi brzuchami z worków wypchanych gąbką. O ich rodzinnej pasji przygotowuje właśnie reportaż kanał Discovery.
Zaśpiewać jak Doda
– Mikołajem nie da się być z marszu. Jeśli ktoś myśli, że wystarczy wleźć do cudzego domu, palnąć okolicznościową formułkę, wyładować prezenty i zwinąć kasę, nie jest godzien imienia Świętego Mikołaja – wygłasza swoje credo Tadeusz Sobczak, emerytowany 57‑letni aktor Olsztyńskiego Teatru Lalek, w zawodzie Mikołaja od 31 lat. Pan Tadeusz nie wyobraża sobie pójścia do dzieci w źle przymocowanej brodzie, dlatego zawsze nosi przy sobie mastiks, profesjonalny klej aktorski, który wysycha w ciągu dwóch minut. Ma też w zapasie dodatkowy płaszcz i kilka par białych rękawiczek, na wypadek gdyby dzieci poplamiły mu strój czekoladą.
Jednak profesjonalny święty nie tylko musi wiedzieć, jak się ubrać. Potrzebna jest doskonała sprawność fizyczna i umysłowa, bo z dziećmi trzeba i biegać, i tańczyć, a do tego jeszcze odpowiadać na najbardziej podchwytliwe pytania.
– Wstyd, gdyby Mikołaj nie znał imion wszystkich swoich reniferów w zaprzęgu lub nie potrafił wyjaśnić, jak przy braku śniegu porusza się saniami. Jak? To proste – ląduje na dachu – wyjaśnia Bogdan Oleszkiewicz.
Przydaje się też znajomość bajek, zwłaszcza tych będących na topie. Od kilku lat Mikołaje zagadywani są o teletubisie i Boba Budowniczego. Podstawa to także umiejętność zaśpiewania z dziećmi kolęd i – przede wszystkim – piosenek popularnych zespołów. W minionych latach tryumfy święciło Ich Troje, ostatnio przedszkolaki wolą Dodę.
Swoje robi też znajomość psychologii. – Nie wolno rzucać się na dzieci z tubalnym okrzykiem: „Czy byłyście grzeczne?!”. Bo „złapią stracha” i zamiast zabawy będzie histeria – poucza pan Tadeusz.
– Rynek szybko weryfikuje Mikołajów, do tych sprawdzonych zadowoleni rodzice potrafią dzwonić już jesienią i zamawiać „tego samego fantastycznego człowieka, który był ostatnio” – zaznacza Bogdan Oleszkiewicz.
Wejść przez komin
Pracownicy studenckich spółdzielni pracy z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy Świętym Mikołajem mógł być dorabiający do stypendium student z brodą z waty i w tanim płaszczyku. Kilkanaście lat temu ludzie nie wybrzydzali. Dziś rodzice wolą korzystać z pomocy wyspecjalizowanych firm, które obiecują „pedagogów ze świetnym podejściem do dzieci”, „przeszkolonych”, a nawet „z gitarą i w języku obcym”. Za profesjonalizm trzeba zapłacić – od 50 do 80 złotych za wizytę 6 grudnia i od 100 do 150 złotych za wieczór wigilijny.
Jeszcze wyższe są ceny imprez dla przedszkoli lub firm – zaczynają się od 500 złotych. Górnej granicy nie ma, bo zdarzają się naprawdę wymyślne zlecenia. Karol Olszaniecki nie zapomni, jak jeden z klientów, bogaty biznesmen spod Warszawy, zamówił Mikołaja, który miał wejść do dzieci przez komin. Firmie udało się nawet znaleźć profesjonalnego kominiarza, ale tatuś w ostatniej chwili wycofał się z zamówienia. Inną atrakcję pamięta Tadeusz Sobczak, który prowadził bal dla dzieci w mikołajskim hotelu Gołębiewski. Organizatorzy wynajęli balon, a pan Tadeusz wylądował nim przed hotelem. Za usługę zgarnął kilka tysięcy złotych.
Islandia otwiera rynek pracy dla Polaków
Rocznie wydajemy 2 tys. zł na przywileje dla branż uprzywilejowanych, wyliczyła "Polska".
Największą uprzywilejowaną grupą zawodową są górnicy - oprócz pensji przysługują im trzynastki, barbórkowa czternastka, węgiel za darmo lub pieniądze na jego zakup. A na emeryturę przechodzą po 25 latach pracy pod ziemią - podaje dziennik "Polska".
Nauczyciele mogą trzy razy w ciągu kariery zawodowej wziąć roczny, płatny urlop na podreperowanie zdrowia. Kolejarze zaś maja prawo do 99-procentowej ulgi na przejazdy pociągami, a w Dzień Kolejarza dostają po 200 zł brutto premii. Natomiast policjanci i żołnierze zawodowi mogą przejść na emeryturę po 15 latach służby, czyli już w wieku 35 lat. Przysługuje im wtedy 40 proc. emerytury, ale mogą dorabiać. Korzystają także z dopłat do wczasów. Ponadto żołnierze dostają mieszkania, dopłaty do dojazdów i dodatki za rozłąkę z rodziną.
Najbardziej obciążające dla naszych kieszeni są wcześniejsze emerytury. Ponad 20 mld zł rocznie kosztują nas emerytury wypłacane najwiekszym grupom zawodowym, czyli górnikom, kolejarzom i nauczycielom. Dodatkowo 6,5 mld zł rocznie wydajemy na emerytury dla policjantów, wojskowych i pracowników służb więziennych.
