Aż 90% Polaków chce, by pracodawcy umieszczali w ofertach pracy informację o zarobkach.
Kandydaci do pracy powtarzają, że dopisek o wysokości pensji ułatwi decyzję, czy starać się o miejsce pracy w tej ko konkretnej firmie. To pozwala zaoszczędzić czas na zbędne wysyłanie aplikacji, chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne. Zaoszczędzony będzie też czas osób prowadzących rekrutację – na rozmowę przyjdę osoby rzeczywiście chcące pracować w firmie.
Wielu pracowników mówi wręcz z oburzeniem o braku takiej informacji w ofercie.
- Nie rozumiem, dlaczego taki dopisek nie jest standardem. Zdarzyło mi się odpowiedzieć na ofertę firmę, w której chciałem pracować. Odpowiadał mi zakres obowiązków, spełniałem wszystkie wymogi. Pojechałem na rozmowę i zapytałem o pensję. Osoba rekrutująca powiedziała, że na razie nie może mi powiedzieć za ile mam pracować. Było to dla mnie dziwne, bo taka informacja jest przecież najważniejsza. Spodobałem się i zaproponowano mi pracę przez telefon, znów nie otrzymałem informacji o zarobkach. Gdy przyjechałem na miejsce na dzień przed planowanym rozpoczęciem pracy dowiedziałem się, że mam pracować za 1,5 tys. zł. Zdenerwowałem się, to był jakiś żart. To była propozycja poniżej moich oczekiwań. Straciłem czas, pieniądze na dojazdy i telefony - opowiada Adam Zaruski, pr manager w jednej z firm farmaceutycznych.
Podobną sytuację miał Jarosław, który odpowiada za oddawanie do porównanie lokat użytku nowych sklepów jednej z sieci.
- Chciałbym mieć możliwość porównywania ofert. Mamy demokrację, z pracą powinno być jak z towarem na półkach. Nawet teraz, gdy mam pracę, nie wiem ile płaci konkurencja, a być może tracę czas w firmie, w której teraz pracuję – twierdzi.
Osoby rekrutujące są jednak innego zdania. Twierdzą, że podawanie wysokości zarobków wprowadza zbędny zamęt i chęć negocjowania pensji przez kandydatów.
- Wiadomo, że będziemy mieli jeszcze mniej kandydatów, którzy będą w dodatku bardziej roszczeniowi. Taka propozycja na pewno nie stanie się popularna. Większość pracodawców nigdy nie zgodzi się na podawanie pensji, oni traktują taka informację jako strategiczną, to dla nich tajemnica handlowa. Chociaż niedawno pojawiła się propozycja, by sprawę uregulować prawnie i np. nakazać podawanie takiej informacji. Myślę, że to nie uzyska aprobaty ani rządzących firm. Chociaż na rynku działają firmy, dla których podawanie wysokości pensji nie jest problemem. Tak robią najczęściej robią firmy zdesperowane, które nie są w stanie znaleźć odpowiedniej liczby pracowników. Z drugie strony propozycję pensji publikują w ogłoszeniach firmy, które stawiają na przejrzystość swoich działań, chcą być wiarygodne dla pracowników i dla klientów – mówi osoba od lat rekrutująca pracowników dla znanych firm.
Przeciwko informowaniu o pensji w ogłoszeniach opowiedziało się 3% osób, zaś 6% stwierdziło, że powinno to być dowolne. W sondażu uczestniczyło 16336 osób.
49-procentowej ulgi dla uczniów i studentów na przejazdy komunikacją PKP i PKS domagają się przedstawiciele Komitetu inicjatywy obywatelskiej "Przywracamy ulgi dla studentów".
Jak poinformował PAP pełnomocnik komitetu Marcin Mastalerek, projekt nowelizacji zakłada wprowadzenie 49-proc. ulgi dla uczniów i studentów na przejazdy transportem publicznym PKP i PKS w całym kraju. Jak przypomniał, ulga ta, w 2001 r., za rządów koalicji SLD- PSL, została zmniejszona z 50 do 37 proc.
"Nasz projekt uzyskał szerokie poparcie wśród uczniów i studentów. W akcję zbierania podpisów włączyły się stowarzyszenia i organizacje młodzieżowe z całego kraju. Dlatego nie powinniśmy mieć problemu z zebraniem wymaganych 100 tys. podpisów" - powiedział Mastalerek.
Jak zapowiedział, komitet zwróci się o oficjalne poparcie do posłów, gdy zbierze odpowiednio dużą liczbę podpisów, choć - jak zaznaczył - liczba 100 tys. nie będzie dla komitetu satysfakcjonująca. "Liczymy na co najmniej pół miliona podpisów" - powiedział.
"Uważamy, że na wzroście gospodarczym, a stan finansów publicznych bardzo się poprawił, muszą korzystać solidarnie wszystkie grupy społeczne, nie tylko przedsiębiorcy, ale i studenci" - powiedział Mastalerek. "W 2001 r., gdy SLD wraz z PSL zmniejszył studentom ulgę, to uzasadniał porównanie lokat to kiepskim stanem finansów publicznych, ale wówczas mówiono także, że utrata tej ulgi będzie jedynie czasowa" - wyjaśnił.
Według organizatorów akcji, brak środków na dojazd do szkoły czy na uczelnię jest "pierwszą blokadą edukacyjną dla wielu uczniów i studentów, szczególnie z małych miasteczek i wsi". "Przywrócenie ulgi to w rzeczywistości inwestycja w edukację, która w przyszłości zwróci się z nawiązką" - przekonywał pełnomocnik komitetu.
Jak powiedział PAP marszałek Sejmu Dzieci i Młodzieży, Daniel Milewski, inicjatywa cieszy się dużym poparciem także wśród uczniów szkół średnich. Jak podkreślił, Platforma Obywatelska powinna być przychylna przywróceniu ulgi, ponieważ w dużej mierze to dzięki głosom młodych ludzi w 2007 r. wygrała wybory.
Jak powiedział Mastalerek, inicjatywę poparły studenckie samorządy m.in. samorząd Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także Niezależne Zrzeszenie Studentów, Biuro Inicjatyw Studenckich, Stowarzyszenie Przyroda Ojczysta, Stowarzyszenie Studentów Awangarda, Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości.
Prawie połowa Polaków (47 proc.) opowiedziało się za wprowadzeniem święta Trzech Króli jako dnia wolnego od pracy; 20 proc. badanych za wolną Wigilią; 11 proc. Dniem Jana Pawła II; 10 proc. Wielkim Piątkiem, a 5 proc. za wolnym Dniem Zadusznym - wynika z sondażu OBOP.
Sejm odrzucił w ubiegłym tygodniu obywatelski projekt ustawy ustanawiającej święto Trzech Króli - 6 stycznia - dniem wolnym od pracy. Za przyjęciem wniosku PO o odrzucenie projektu opowiedziało się w piątek 207 posłów, przeciw było 186, od głosu wstrzymało się 2.
Według 49 proc. respondentów Ośrodka Badania Opinii Publicznej, gdyby to od nich zależało, powinno się wprowadzić w Polsce jakieś nowe święto jako dzień wolny od pracy, a 41 proc. badanych uważa, że takiego święta nie powinno się wprowadzać. Natomiast 10 proc. nie potrafiło zająć stanowiska w tej kwestii.
W ocenie ankietowanych, gdyby wprowadzono jakieś nowe święto wolne od pracy, to równocześnie powinno się znieść któreś z obecnych świąt wolnych od pracy.
Zdaniem 74 proc. badanych nie wszystkie dotychczasowe święta powinny lokaty bankowe być dalej wolne od pracy. 6 proc. byłoby skłonnych oddać Święto 1 Maja, a po 1 proc. - Poniedziałek Wielkanocny i drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia.
71 proc. respondentów przychyla się do poglądu, że Polacy są społeczeństwem na dorobku i muszą dużo pracować, a 18 proc., że Polacy już się napracowali i należy im się więcej czasu wolnego. 11 proc. nie miało na ten temat zdania.
Sondaż OBOP został przeprowadzony w dniach 2-6 października tego roku na 1000-osobowej ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie losowej mieszkańców Polski w wieku 15 lat i więcej.
Obowiązujące od kilku tygodni przepisy pozwalające na zawieszenie działalności firm mogą pozbawić osoby je prowadzące prawa do niektórych świadczeń - informuje "Gazeta Prawna".
Przedsiębiorcy mogą zawiesić firmę na okres od miesiąca do dwóch lat. W tym czasie nie muszą opłacać składek do ZUS, NFZ i do Funduszu Pracy. Nie mogą płacić składki chorobowej i wypadkowej.
Według dziennika, przepisy wskazują, że zawieszenie działalności będzie wywierało skutki prawne w zakresie ubezpieczeń społecznych od pierwszego dnia miesiąca po zawieszeniu aż lokaty do ostatniego dnia miesiąca, w którym przedsiębiorca dokonał zgłoszenia wznowienia działalności.
Na przykład, jeśli firma zostanie zawieszona od 12 grudnia do 4 lutego, to składek przedsiębiorca nie będzie płacił za styczeń i luty. W okresie do 12 do 31 grudnia ZUS będzie go traktował jako prowadzącego działalność, mimo że faktycznie firma będzie zawieszona. Z drugiej strony okres od 5 do 28 lutego będzie traktowany jako czas zawieszenia, a firma faktycznie będzie już pracowała.
Taka sytuacja może powodować, że nawet po wznowieniu działalności, przedsiębiorca nie będzie miał prawa np. do świadczenia wypadkowego. 30-dniowa przerwa w płaceniu składki spowoduje, że aby mieć prawo do świadczeń z tytułu ubezpieczenia chorobowego, będzie musiał opłacać tę składkę przez 180 dni od wznowienia działalności.
